Łagodna bioenergetyka

Czasem mniej znaczy więcej

Po trudnych doświadczeniach ciało bywa wciąż czujne. Napina się, wstrzymuje oddech, chroni miejsca, do których niełatwo się zbliżyć. Nawet wtedy, gdy rozumiesz już swoją historię, możesz czuć, że coś w Tobie nadal ją trzyma.

W takiej chwili mogę sięgnąć po łagodną bioenergetykę. Czasem pracuję przez bardzo delikatny dotyk. Czasem bez dotyku – z uważnością na Twoje pole energetyczne i na to, co pojawia się w naszym kontakcie. Zawsze z poszanowaniem Twoich granic.

Motyl na dłoni

Kiedy sięgam po łagodną bioenergetykę?

Kiedy po trudnym wydarzeniu czujesz, że ciało wciąż jest w gotowości. Kiedy trudno Ci je poczuć albo wyrazić to, co przeżywasz. Być może masz za sobą szok, wypadek czy trudny poród. A może nie wskazujesz jednego wydarzenia – po prostu od dawna nosisz w sobie napięcie i zmęczenie ciągłym trzymaniem się w garści.

Ta praca nie potrzebuje siły. Z zewnątrz może wyglądać tak, jakby prawie nic się nie działo. W moim doświadczeniu właśnie taki subtelny kontakt bywa początkiem zmiany – pozwala zauważyć napięcie, emocje czy utrwalony sposób chronienia siebie. Kiedy ta wewnętrzna „zbroja” zaczyna mięknąć, może pojawić się więcej swobody, lekkości i poczucia przepływu.

Skąd wywodzi się ta metoda?

Łagodną bioenergetykę rozwinęła lekarka Eva Reich, córka psychoanalityka Wilhelma Reicha. Punktem wyjścia były dla niej między innymi jego obserwacje dotyczące napięcia ciała i ochronnej „zbroi”, którą człowiek może budować po trudnych doświadczeniach.

Eva szukała drogi łagodniejszej. Pracując także z dziećmi, rozwinęła wyjątkowo delikatną formę kontaktu, nazywaną „dotykiem motyla”. Łagodność dotyczyła nie tylko samego dotyku, lecz również sposobu bycia z drugim człowiekiem. Kontakt może być lekki, a to, co porusza, zaskakująco głębokie.

W mojej praktyce czerpię z tej łagodności również wtedy, gdy pracuję bez dotyku – w polu energetycznym.

Jak pracuję →
Integracja oddechem →